Blog

Naturalne świeczki DIY

7 październik 2021
Naturalne świeczki DIY

OLKA DĄBROWSKA

Domowej roboty świeczki z wosku sojowego (lub kokosowego) mogą być zdrowszą i bardziej ekologiczną alternatywą dla tych szeroko dostępnych w sklepach. Przede wszystkim macie totalną swobodę jeżeli chodzi o ich formę, zapach i dodatki. Jak zrobić własne świeczki i jak prawidłowo z nich korzystać, do ostatniej kropelki wosku?

Jeżeli w domu palicie świeczkę za świeczką, to na dłuższą metę robienie ich samej_samemu po prostu bardziej się opłaca, ale oczywiście wszystko zależy od tego, w jak wiele ułatwiających sprawę elementów chcecie inwestować. Niestety, część rzeczy potrzebnych do zrobienia świeczek po prostu trzeba kupić. Z doświadczenia wiem, że to wciągające zajęcie, więc mimo większych kosztów sprzęt może posłużyć Wam przez długi czas. Poza tym na niezbędny zestaw możecie złożyć się ze znajomymi i zacząć seryjną produkcję wspólnymi siłami ;-) 

Według mnie największą frajdą jest po prostu sam proces (można się poczuć trochę jak alchemik) i możliwość stworzenia własnej kompozycji zapachowej, z ulubionych olejków eterycznych, no i łatwy patent na obdarowanie znajomych prezentem własnej roboty.

W napisaniu poradnika pomogła mi moja przyjaciółka Natka, której bardzo dziękuję! Lecimy z instrukcją krok po kroku. Czego będziemy potrzebować?

-wosk - często słyszę, że osoby przetapiają resztki starych świeczek w nowe, co też jest okej - lubimy recykling w każdej formie :-) my jednak polecamy zakup wosku sojowego lub kokosowego. W internecie można dostać kilogramowe opakowania za ok. 30-40zł, co powinno starczyć na 6-7 świeczek, w zależności od ich objętości.

Dlaczego lepiej wybrać naturalne woski? Parafina jak wiadomo pozyskiwana jest z ropy naftowej, topi się w bardzo wysokiej temperaturze i podczas spalania wydziela rakotwórczy benzen i toluen, który powoduje zawroty głowy. To niezbyt fajne kiedy palimy je w zamkniętym pomieszczeniu. Wosk sojowy czy kokosowy jest nietoksyczny, topi się w niższej temperaturze i nie wytwarza sadzy. Dodatkowo stopionym woskiem kokosowym możecie smarować skórę!

Zdajemy sobie sprawę, że kwestia pozyskiwania soi czy kokosa również jest kontrowersyjna, dlatego przy zakupie wosku warto sprawdzić, jaka jest polityka jego producenta.

-knot - do tego nada się zwykły, niebarwiony sznurek bawełniany, który tniemy na kawałki w zależności do wysokości świeczki. W trakcie topienia wosku warto zanurzyć w nim knot i odstawić do zastygnięcia, wtedy sznurek stwardnieje i będzie się łatwiej palił. Możecie też wybrać gotowe opcje, które zazwyczaj mają specjalną metalową stopkę do ustawienia na dnie słoiczka ze świeczką (50 knotów to koszt około 10zł), lub drewniany knot - ładnie skwierczy w trakcie spalania ;-)

-olejki eteryczne - tutaj panuje kompletna dowolność, najlepiej stawiać na te naturalne, bez dodatku syntetycznych substancji zapachowych - wtedy uzyskamy najlepszy efekt aromaterapeutyczny. W dalszej części zdradzimy, jakie zapachy najbardziej lubimy i polecamy!

-szklane naczynie do topienia wosku - najlepiej nadaje się do tego naczynie z miarką, które znajdziecie w kuchni, ale w razie jego braku sprawdzi się też metalowy pojemnik po jedzeniu (np. puszka po fasoli)

-drewniany patyczek do mieszania wosku

-waga kuchenna - do odmierzenia ilości wosku i olejków

-szklany słoiczek - będzie pojemnikiem na naszą świeczkę, dobrze sprawdzają się też naczynia ceramiczne i aluminiowe pojemniki (jak po niektórych kosmetykach)

-metalowa podstawka do knota - opcjonalnie do dokupienia jeżeli używamy sznurka, pomaga aby knot trzymał się równo podczas wlewania wosku i spalania. Można też przykleić knot do spodu słoiczka klejem na gorąco lub dwustronną taśmą.

-patyczki (mogą być zwykłe pałeczki do sushi) - do trzymania knota podczas wlewania wosku

-termometr do cieczy - to gadżet dla bardziej zaawansowanych, ale bardzo ułatwia cały proces. Przede wszystkim pozwala sprawdzić, w którym momencie najlepiej dodać olejki eteryczne do wosku (w zbyt wysokiej temperaturze tracą wartości i zapach), poza tym jeżeli wosk zbyt mocno się rozgrzeje, trzeba czekać aż ostygnie

-ewentualne dodatki np. płatki kwiatów, zioła, herbata - do posypania na wierzch świeczki, można również dodać do wosku naturalne barwniki

Wydaje się, że to bardzo dużo, ale tak naprawdę to dość szybki i łatwy proces! Kluczem jest tutaj metoda prób i błędów, bo wszystko wychodzi w praktyce - z czasem wypracujecie patenty, które dla was działają najlepiej. Kiedy wszystko już jest przygotowane, zabieramy się do właściwiego robienia świeczki:

1. Olejki eteryczne odmierzamy w oddzielnym naczyniu (może być to, w którym później będziemy topić wosk) lub odmierzać je kropelkami. Zasada jest taka, że na 200ml wosku dodajemy 15ml olejku. Świeczka może mieć jeden, konkretny zapach, ale jeżeli chcecie stworzyć bogatszą kompozycję, najlepiej wybrać maksymalnie 2-3 olejki. Tu trzeba trochę kombinować, bo zapachy mogą się zmieniać razem z temperaturą i konsystencją świeczki. Od siebie polecamy takie sprawdzone kombinacje: olejek cytrynowy, bazyliowy i konopny; paczula, bergamotka i kadzidło; migdał, sosna, mandarynka.

2. W naszym słoiczku przyklejamy knot lub metalową podstawkę. Knot możemy też przytrzymać drewnianymi patyczkami opartymi o brzegi pojemnika - musi być prosto i na samym środku słoika, tak, żeby ciepło rozprowadzało się równomiernie ze wszystkich stron. Wosk będzie się wtedy topić na całej powierzchni świecy. Inaczej wystąpi tunelowanie - wosk zostaje na brzegach słoika i nie wykorzystujemy go w pełni, tak jak olejków eterycznych, które mogą być różnie rozmieszczone w jego wnętrzu. Jeżeli nasze naczynie jest duże, możemy regularnie rozmieścić 2-3 knoty.

3. Ilość wosku (w gramach) potrzebną na jedną świeczkę obliczamy według wzoru: objętość pojemnika x 0,77. Mniej dokładny sposób to odmierzenie dwa razy słoiczka, w których będzie nasza świeczka. Czyli jeżeli używamy pojemnika o objętości 200ml, idealną ilością wosku będą 154 gramy.

4. Wosk rozpuszczamy w kąpieli wodnej - umieszczamy go w szklanym naczyniu z miarką, które z kolei wkładamy do garnka wypełnionego w ¾ wodą i podgrzewamy. Ważne, aby co jakiś czas mieszać wosk drewnianym patyczkiem (inne materiały wchodzą z nim w reakcję, a poza tym ciężko je domyć). Jeżeli bardzo się wam spieszy, możecie też rozpuścić wosk w mikrofali, ale wtedy nie będziecie w stanie kontrolować jego temperatury i stanu roztopienia, a ze zbyt rozgrzanym i tak będziecie musieli poczekać, aby dodać olejki. 

5. Czekamy, aż wszystkie kawałki wosku się roztopią i płyn będzie całkowicie przezroczysty. Olejki eteryczne dodajemy, kiedy wosk ma temperaturę 60 stopni. To oczywiście idealne warunki, ale jeżeli nie macie termometru po prostu zaczekajcie, aż wosk po roztopieniu zacznie lekko mętnieć. Po dodaniu olejków przemieszajcie całość patyczkiem.

6. Teraz chwilę odczekajcie, aż wosk jeszcze bardziej lekko się zetnie (lub gdy osiągnie temperaturę 55 stopni) - i już możecie przelewać miksturę do docelowego słoiczka! Pamiętajcie, żeby uważać na knot - musi pozostać prosty, więc najlepiej nie ruszać go przez cały proces stygnięcia wosku, inaczej świeczka może popękać na powierzchni, a w jej wnętrzu powstać pęcherzyki powietrza. Idealna wysokość knota to pół centymetra ponad poziomem wosku. 

7. To niestety najdłuższy etap całego procesu - świeczki powinny stygnąć przez całą następną dobę. Warto poczekać, bo dzięki temu będą miały najlepszą konsystencję :-) 

I to wszystko - już macie swoje własne, piękne i pachnące świeczuszki. O tym rzadziej się wspomina, ale żeby wycisnąć z nich jak najwięcej, warto trzymać się pewnych zasad ich palenia:

-pierwsze palenie świecy powinno trwać około 2-3 godziny, aż do momentu, kiedy wosk roztopi się aż do brzegów naczynia

-po każdym paleniu świecy warto przycinać knot do wysokości 0.5cm nad woskiem

-optymalny czas palenia świecy to 1-3 godziny, raczej nie warto zostawiać świecy na dłużej niż 4 godziny

-świecę najlepiej stawiać na nienagrzewającej się powierzchni lub specjalnej podstawce.

Teraz jesteście już woskowymi specjalistami. Mamy nadzieję, że świeczki z naszego przepisu umilą wam chłodne jesienne wieczory ;-)